Paleta cieni Brązowy Cukier od Glamshopu – Recenzja

Paleta cieni Brązowy Cukier to pierwszy produkt do makijażu z jakim miałam do czynienia od uwielbianego przez blogerki i vlogerki Glamshopu. Jak się sprawdziła w użyciu i czy jest warta zakupu? Zapraszam do recenzji!

Opakowanie palety cieni Brązowy Cukier

Grafika Brązowego Cukru to zupełne przeciwieństwo stylistyki do której przyzwyczaiły nas inne firmy makijażowe – posiada prostą, geometryczną grafikę opierającą się na motywie tytułowego brązowego cukru, zwieńczone złotym logo. Sama paleta jest wykonana z twardego kartonu dobrej jakości z dołączonym w środku lusterkiem. Całość dodatkowo jest okryta wierzchnim kartonikiem, a same cienie za pierwszym razem mają białe ochronki i folie na wierzchu.

Reasumując, opakowanie – ekstra! Niech wszystkie firmy tak pakują kosmetyki 😀

Cienie w palecie Brązowy Cukier 

I to był element, którego bałam się najbardziej, nie z samego faktu jakości, ale wysokiej pigmentacji, do której mogę nie być przyzwyczajona. Paleta posiada w sobie 4 matowe cienie, w tym jeden ciepły i jeden chłodny brąz, cień idealny do budowania (o nazwie podstawa) oraz niesamowity, czerwono – rudy kolor “klonowy”.

W błyskach mamy przepiękną miedź o nazwie “syrop” (idealnie pasujący do klonowego), piękny odcień brązu z zielonymi drobinami “cukiernica”, złotawo – beżowy odcień o nazwie “polewka” oraz chłodny szaro – brązowy odcień “deserowy”. Na samym końcu muszę wymienić prawdziwą gwiazdę, czyli brokatowy cień do oczu “posypka”, który właściwie skusił mnie na zakup palety. 

Poniżej swatche palety: 

Brązowy Cukier swatche

Recenzja palety od Glamshop – czy rzeczywiście produkt jest wart uwagi? 

Uwielbiam brązy i pomarańcze – świetnie pasują do mojej ciemnej karnacji i bez wątpienia lubię po nie sięgać. Cieni od Glamshopu obawiałam się ze względu na fakt, że pomimo mojego uwielbienia dla makijażu, wciąż w cieniach do powiek określam siebie jako początkującą. Paleta Brązowy Cukier wydawała się mi więc wyzwaniem makijażowym, które chciałam podjąć.

Zacznę na początku od plusów. Na pewno warto zwrócić uwagę na świetną kompozycję palety, która nie jest nudna – widać w niej, że motyw brązowego cukru jest inspiracją, nie podstawą do stworzenia brązów na jedno kopyto. Przy pomocy tej palety można zarówno wyczarować makijaż dzienny, jak i oszałamiający makijaż wieczorowy – takie palety uwielbiam! 

Pigmentacja jest świetna, choć nakładanie cieni matowych jest dla mnie niejakim wyzwaniem ze względu na osyp produktu (ten sam przypadek mam z cieniami KOBO Basic, które choć pięknie napigmentowane, pylą mi niemiłosiernie). Myślę jednak, że jest to kwestia formulacji, którą jestem w stanie zaakceptować i wynika z wysokiego nasycenia pigmentu (większość moich matowych cieni, które zachwycają pigmentacją ma właśnie taką specyfikę). Jeśli chodzi o błyski to warte są tej ceny i świetnie siedzą na bazie z Artdeco. 

Absolutnym hitem dla mnie tej palety jest posypka, którą można użyć zarówno do wieczorowego cut crease jak i do codziennego podbicia makijażu. W moim przypadku lubię dodawać go do wewnętrznej części ruchomej powieki. Efekt? Sztos!

Jakie minusy? Oprócz wcześniej wspomnianego osypu cieni matowych w sumie nie widzę żadnych. Cienie są odpowiednio zabezpieczone w transporcie, opakowanie jest wygodne i nadaje się w podróż. Jakość cieni jest rewelacyjna i mogę się zgodzić ze zdaniem społeczności influencerów, którzy markę Glamshop promują w blogosferze. 

Ten produkt jest wart swojej ceny i na pewno rozważę zakup kolejnej palety – tymczasem “Brązowy Cukier” traktuję jako doskonałą inspirację do zabawy swoimi codziennymi makijażami.

Navigate